Być rodzicem

Tęsknota za ojcem, czyli z tatą przez prerie

 

Więź z ojcem jako przedmiot badań naukowych

 

Tradycyjne badania z zakresu psychologii rozwojowej związane z relacją matka-dziecko są w większości jednostronne. Odwołują się  one bowiem do założenia, że matka jest przynajmniej -  w pierwszych latach życia dziecka  - wyłącznym i najważniejszym obiektem istotnych relacji, jakie ono nawiązuje. Tymczasem, jak twierdzą terapeuci,  ojcowie są zawsze psychicznie obecni w tych relacjach, dotyczy to również dzieci pozbawionych ojców. Ze względu na silną identyfikację matki z dzieckiem po porodzie, Donald Winnicott przypisuje jej tzw. “pierwotne macierzyństwo”. Ojcu przypada  zadanie czuwania z zewnątrz nad bezpieczeństwem symbiozy tych dwojga. Nie jest to oczywiście jedyny możliwy i najbardziej naturalny podział ról rodzicielskich.  Mężczyzna, przedstawiciel świata zewnętrznego, coraz wyraźniej  zdobywa we współczesnym społeczeństwie   kulturowe przyzwolenie na wejście do tej “ekskluzywnej wspólnoty”.

 

Dziś obydwoje rodzice opiekują się dzieckiem od pierwszych dni jego życia, jednak nie istnieje idea “pierwotnego ojcostwa”, zadanie ojca nie polega bowiem  na byciu konkurencją dla matek.  Specjaliści przestrzegają nawet  przed źle pojętym  “nowym ojcostwem”, rozumianym jako wartość identyczną - a nie komplementarną - z macierzyństwem, która prowadziłaby do ujednolicenia, a nie zróżnicowania doświadczeń dziecka.
Dopiero od lat 70. można mówić o stałych badaniach nad problematyką więzi ojcowskiej. Psychologowie określają ojca jako “najważniejszego innego“, który w pierwszych latach życia dziecka wyprowadza je ze ścisłej relacji z matką i pomaga mu tym samym w rozwinięciu samodzielnego “ja”. Dwulatek nie przejdzie twórczo przez cały ten okres  burzy i naporu, jeśli pojedynku z matką nie zakłóci “ten trzeci”.

 

W okresie nauki szkolnej dziecka ojciec jest idealizowany, staje się pierwszoplanowym obiektem ważnych relacji, a nawet może awansować do roli mentora, podziwianego za swoje zdolności i zalety. Obecność kochającego ojca pogłębia i wzbogaca tożsamość płciową syna. Chłopcy chętnie chwalą się tym, kim są ich ojcowie, co potrafią i posiadają, by w ten sposób wzmocnić swoje własne poczucie wartości oraz pozycję w grupie rówieśniczej. 

 

W okresie dojrzewania stosunki między ojcem i dzieckiem z reguły stają się konfliktowe. Dzieci szukają coraz częściej innych przewodników, niekiedy całkiem świadomie przeciwieństwa faktycznego ojca, między innymi dlatego, by móc odnaleźć własną wyraźnie określoną tożsamość. Jest to etap nazywany w psychoanalizie odidealizowaniem ojca, charakteryzujący się napastliwym kwestionowaniem jego autorytetu. Wraz z przejściem dziecka do wieku dorosłego, ojciec jako przedstawiciel innej generacji, coraz rzadziej staje się dziś partnerem do dyskusji ze względu na szybkość zmian życia codziennego, zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej. Ojciec wkraczający w sferę starości  posiada  na ogół dzieci, które same stały się już rodzicami. Doświadczenie relacji z własnym ojcem może ułatwiać lub utrudniać przejście syna do fazy ojcostwa. Jeśli w dzieciństwie spotkał się z zainteresowaniem, przyjaźnią, wybaczaniem i poszanowaniem swoich praw, łatwiej mu taki wzorzec przenieść do własnej rodziny. I odwrotnie, lekceważony w młodości przez ojca, znacznie częściej stosuje wobec swoich  dzieci przymus, wpaja im poczucie winy, zachowuje się wrogo.

 

Mężczyźni w życiu rodzinnym

 

Pojęcie ojcostwa zmieniało się w Europie w zależności od okresu historycznego. W starożytności ojciec był absolutnym władcą i decydentem wobec członków swojej rodziny.
W średniowieczu ojciec występuje jako gwarant stabilności rodziny i państwa. Według postanowień Soboru trydenckiego w krajach katolickich prawdziwe ojcostwo występuje tylko w małżeństwie.
W XVII stuleciu następuje utwierdzenie władzy ojcowskiej. Pozycja ojca w owym czasie jest absolutnie niekwestionowana: płodzi, żywi, wychowuje i kształci dzieci, stanowi “obraz Boga na ziemi”.
W epoce oświecenia wraz ze wzrostem uczuciowości w relacjach rodzinnych, ojca coraz częściej kojarzy się ze szczęściem i miłością. Jednak od XVIII wieku następuje powolny kryzys tożsamości mężczyzny w roli ojca. Wiąże się to z hasłami  rewolucji francuskiej, która obaliła władzę ojcowską. Ogromne znaczenie ma również proces urbanizacji i industrializacji. Społeczeństwo przemysłowe powoduje radykalne rozdzielenie płci i ról, osłabia władzę ojca, wykonującego pracę poza domem. Siłę fizyczną i honor zastępuje sukces, pieniądze i praca, która usprawiedliwia nieobecność ojca  w sensie psychicznym i fizycznym.  Przychodzi moda na matki poświęcające się zarówno dzieciom, jak i pracy.
Odległy i niedostępny lub niemęski i pogardzany (w przypadku braku pracy) - oto dwa główne obrazy ojca, które pojawiają się w XIX i XX wieku.   
Widoczne niegdyś różnice wieku między zakładającymi rodzinę mężczyzną i kobietą uwarunkowane musiały być odmiennymi zasadami wychowania i przygotowania dziewcząt i chłopców do przyszłego dorosłego życia. Różne były bowiem przeznaczone im funkcje i role w rodzinie i społeczeństwie. Przebywając  wiele czasu poza domem mężczyźni tworzyli własny świat, w którym kobiety widziano niechętnie.  Kandydat na głowę rodziny, przyszły mąż i ojciec miał już zwykle za sobą pierwszy etap w karierze zawodowej. Potrzebował czasu, by jako młody, dojrzały mężczyzna stać się samodzielnym, osiągając taki etap działalności gospodarczej, który pozwalałby na utrzymanie rodziny i zapewnienie jej odpowiedniego standardu życiowego. Małżeństwo uwalniało mężczyzn od kontroli rodziców, sami teraz stawali się głowami rodzin.
Emancypacja kobiet, począwszy od XX wieku, to eksmisja męskich partnerów z tradycyjnej domeny ich aktywności: opieki nad rodziną i zapewnienia jej środków utrzymania, uczestnictwa w życiu publicznym i polityce. Mówi się nawet o zjawisku zagubienia mężczyzn we współczesności wyemancypowanych kobiet.

 

Model “nowego ojca”

 

Funkcje, jakie pełni w rodzinie mężczyzna posiadający potomstwo są odmienne w różnych kulturach. Największa bliskość ojca wobec dziecka spotykana jest w społeczeństwach, w których ojcowie nie gromadzą różnego rodzaju bogactw i nie muszą doskonalić się w sztuce wojennej, aby bronić swych dóbr. W kulturze europejskiej dystans między ojcem a dzieckiem jest mniejszy w rodzinach  monogamicznych, mniej licznych  i tych, w których mężczyzna nie dominuje nad pozostałymi członkami rodziny. Tradycyjny wzorzec mężczyzny - żywiciela, który jako ojciec jest chłodny i daleki, w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat zaczął ulegać zmianie. Ojcostwo stoi przed nowymi wyzwaniami. Coraz częściej chcemy w nim widzieć rzeczywistą aktywność, a nie przypisany społecznie status.  Punkt ciężkości przenosi się z obszaru konieczności zapewnienia dzieciom fizycznego i materialnego bezpieczeństwa w obszar emocjonalnej siły i duchowej więzi. Obecnie ojcowie aktywniej niż kiedyś uczestniczą w życiu dzieci i coraz więcej mężczyzn ma motywację do bliższego kontaktu ze swoim potomstwem. Para matka - dziecko przestaje być autonomiczną enklawą, której nikt, nawet ojciec, nie powinien zakłócać.
Ojciec “tradycyjny” - a więc z reguły nieobecny lub obojętny na kwestie wychowawcze - nie jest już punktem odniesienia dla pokolenia dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków. Wchodzą oni bowiem  w  świat nieco odwróconych ról, w którym intymna sfera obowiązków domowych przestaje być wyłączną domeną kobiet. Zmiany obyczajowe idą w parze ze zmianami językowymi. W 1970 roku zastąpiono w prawodawstwie termin “władza ojcowska” terminem “władza rodzicielska”. Jeszcze wcześniej, bo w 1938 roku zniknął zapis o prawie do władzy mężowskiej. Na początku dwudziestego pierwszego wieku  publicystyka społeczna proponuje nie znane w słownikach języka polskiego pojęcia “urlopu tacierzyńskiego”, czy opieki tacierzyńskiej” na określenie stosunkowo nowych w Polsce,  ustawowo dostępnych ojcu przywilejów.   

 

Przeprowadzone ostatnio badania Michaela Yogmana udowodniły, że mężczyźni, którzy zajmują się dziećmi, są równie troskliwi i uważni jak kobiety wypełniające podobne obowiązki. Rola, jaką ojciec może odgrywać wobec niemowlęcia, jest znacznie mniej ograniczona, niż dawniej sądzono. Jeżeli okoliczności tego wymagają, mężczyźni opiekują się dziećmi równie kompetentnie jak kobiety. Ojcowie są wrażliwi  na sygnały emocjonalne wysyłane przez dziecko w podobnym  stopniu jak matki i równie umiejętnie na nie odpowiadają.

 

Generalnie na całym świecie ojcowie aktywnie zajmujący się dziećmi uważają, że są szczęśliwsi dzięki ojcostwu, niż ci, którzy są mało weń zaangażowani. Matki na ogół deklarują większą niż ojcowie przyjemność z zajmowania się dziećmi, chyba, że mężczyźni angażują się w te zajęcia na równi z partnerkami. Ojcowie rzadziej zostają głównymi opiekunami małych dzieci, chociaż niektórym badaczom udało się przeanalizować sytuacje, w których mężczyźni biorą taki sam udział w wychowywaniu dziecka jak kobiety. Badanie ojców samotnie wychowujących dzieci wykazało, że ich zachowania są bliższe zachowaniom matkującej kobiety, niż w przypadku innych żonatych mężczyzn. Wydaje się więc, że większa przyjemność z rodzicielstwa czerpana przez kobiety wynika z ich usankcjonowanego społecznie większego zaangażowania w tę sferę życia,  a mężczyźni, którzy równie intensywnie zajmują się dziećmi doświadczają podobnych uczuć.

 

Postawy badanych ojców wobec dzieci zdeterminowane są niejednokrotnie przez czynniki społeczno-ekonomiczne. Potomstwo stanowi swego rodzaju inwestycję. Sumy przeznaczone na jego wychowanie i edukację mogą być rozpatrywane w kontekście rodzinnych wydatków na ubezpieczenie i fundusz emerytalny. Dziecko, a zwłaszcza syn, ma stać się dziedzicem dorobku ojca, urzeczywistnić jego własne, nie spełnione marzenia i dążenia, a jednocześnie stać się podporą w okresie starości. Erich Fromm podkreślał, że syn odgrywa istotną rolę również tam, gdzie chodzi o prestiż społeczny ojca. Syn jest kochany przez ojca pod warunkiem, że spełnia pokładane w nim oczekiwania. 

 

W poszukiwaniu straconego ojca

 

Nasze rozumienie ojcostwa zmienia się w miarę jak w naszej kulturze pojawia się coraz więcej alternatywnych form życia rodzinnego i sposobów wychowywania dzieci. Opisywany obraz “nowego ojca”, wchodzącego w bliskie relacje z dziećmi, jest z pewnością silnie popularyzowany w mediach, nie zawsze jednak znajduje pełne odzwierciedlenie w rzeczywistości. Rozwój cywilizacji technicznej wymaga dziś  od mężczyzn ogromnego zaangażowania zawodowego. Aktywne uczestnictwo w procesie wychowywania dziecka, jak również świadomość rosnącego w ostatnich latach społecznego uznania dla tego zajęcia w męskim wydaniu,  stanowią niewątpliwie źródło satysfakcji. Z drugiej jednak strony utrata swobody i irytacja, wynikająca z konieczności dostosowania się do wymagań dziecka, wywołują  niezadowolenie. Społeczne nastawienie na osiągnięcia i sukces finansowy utwierdzają mężczyzn  w przekonaniu, że najlepiej przysłużą się rodzinie, jeśli poświęcą się pracy. W rezultacie ojcowie spędzają większość czasu poza domem i wycofują się z życia dziecka. Procesom tym towarzyszy przedefiniowanie tradycyjnej męskości. Siłę fizyczną i honor zastępuje sukces, pieniądze i praca, która usprawiedliwia oddalenie ojca.

 

We współczesnym zindustrializowanym społeczeństwie wielu chłopców nie identyfikuje się z ojcem.  Zastępczymi ojcami zostają nierealni bohaterowie Matrixa i gier komputerowych lub jeszcze częściej rówieśnicy. Ojcowie coraz rzadziej bywają dominującymi modelami identyfikacyjnymi dla swoich dzieci. Brak męskiego wzorca u chłopców może prowadzić do zaburzeń w sferze psychoseksualności. Obok teorii braku możliwości identyfikacji z ojcem istnieje hipoteza zakładająca związek między antyspołecznym zachowaniem chłopca pozbawionego ojca a rozwojem poczucia tożsamości z rolą płciową. Ekscentryczność zachowań może być wyrazem walki o męską tożsamość płciową i formą męskiego protestu przeciw pierwotnej identyfikacji z matką samotnie wychowującą dziecko. Uraz wywołany nieobecnością ojca w przypadku dziewczynek może spowodować, iż jako dorosłe kobiety będą zawsze pełne obaw wobec płci przeciwnej. Utrwalą w sobie błędny wizerunek idealnego mężczyzny i takiego będą uparcie szukać nie wchodząc w związki z realnie istniejącymi partnerami lub odczuwać lęk w kontakcie z nimi.  
Według prognoz amerykańskich około 60% wszystkich dzieci urodzonych w tym kraju po 1987 roku do czasu wejścia w wiek nastoletni nie będzie mieszkało ze swoim biologicznym ojcem lub nie otrzyma od niego wsparcia. W polskich badaniach z 2004 roku zaznacza się powszechnie odczuwana dysproporcja między znaczeniem matki i ojca we wspieraniu dzieci. O ile o pomoc w ciężkiej chwili do matek zwróciłoby się 65% młodzieży, to do ojca tylko 32%. W większości polskich rodzin osobą wychowującą dzieci jest matka. Od 45 do 65% respondentów nie wymieniło żadnego zadania związanego z wychowywaniem dzieci, które należy do ojca. Tam, gdzie wskazywano takie zadanie, przeważało sformułowanie “pomaga żonie w wychowywaniu dzieci” nad określeniem “wspólnie z żoną wychowuje dzieci”. Sprawowaniem opieki nad dzieckiem do sześciu lat zajmuje się W Polsce ponad 83% matek niepracujących zawodowo i około 65% matek, które są zatrudnione.

 

W ankiecie Shere Hite niemal żaden z 7239 mężczyzn nie pozostawał w bliskiej relacji z ojcem. Prawie wszyscy przyznali, że ich związek z matką był bardziej satysfakcjonujący lub przynajmniej mniej problematyczny. W zakłóconych relacjach dominują wskazywane przez dzieci upokorzenie, krytyka, szyderstwa lub protekcjonalność ojca. Bardziej niż na przemoc, synowie skarżą się na ojcowską nieobecność, nie zawsze w sensie fizycznym. Wskazują na brak bliskiej więzi z ojcem w sferze intelektualnej: myśli, poglądów i wartości, a także w sferze uczuciowej i towarzyskiej. Odzwierciedleniem tego zjawiska w teorii naukowej jest wprowadzone przez Guya Corneau pojęcie ojca brakującego.
Nieobecność ojców, zarówno ta fizyczna, jak i psychiczna, wydaje się zjawiskiem od dawna znanym. Paul Federn już w 1919 roku użył terminu “społeczeństwo bez ojców”. Również współcześni znawcy problemu wskazują na zmniejszone zaangażowanie ojców w rodzinie we wszystkich zachodnich społeczeństwach. W badaniach amerykańskich Samuela Oshersona potwierdzony zostaje powszechnie odczuwany “głód ojca”.  Dla ogromnej liczby mężczyzn życie zawodowe staje się pułapką, coraz częściej stawiają oni znak równości pomiędzy zawodem, a tym, kim są. W pogoni za zapewnieniem rodzinie stabilizacji materialnej i coraz wyższego standardu życia, tracą kontakt z dziećmi.  Nie można zapominać o tym, że ojcostwo to nie hobby, to jeden z najważniejszych wyborów w życiu człowieka, tymczasem wyniki badań są przygnębiające.

 

Przeciętny amerykański ojciec spędza ze swoimi dziećmi niepokojąco mało czasu. Jeden na czterech ankietowanych nastolatków twierdzi, że nigdy nie doszło do prawdziwej wymiany myśli pomiędzy nim a ojcem.  Zwykle  mężczyźni poświęcają więcej czasu na golenie i prysznic niż na rozmowę z dziećmi, która trwa średnio ponad siedem minut dziennie. Jedynie 16% nastolatków regularnie spędzało czas z ojcem na jakimś ciekawym zajęciu.   Badania wśród dorosłych mężczyzn poddających się terapii pokazały, że 23% ich ojców było przeważnie fizycznie nieobecnych w domu; 29% z nich było nieobecnych psychicznie - okazywali się zbyt zajęci lub nie zainteresowani kontaktem z synem. 

 

Dzieci wychowywane bez ojca nie uzyskują, średnio biorąc, tak dobrych wyników w szkole, jak te, które wychowują się w pełnych rodzinach, i to nawet po uwzględnieniu różnic społeczno-ekonomicznych pomiędzy tymi dwoma typami rodzin. Jednocześnie przybywa empirycznych dowodów na to, że dzieci mające oboje rodziców odnoszą znacznie większe korzyści intelektualne i emocjonalne, kiedy ojcowie aktywnie angażują się w ich sprawy. Dzieci te zdobywają więcej punktów w testach inteligencji, lepiej radzą sobie w szkole, mają wyższe poczucie własnej wartości i odznaczają się większą samokontrolą i lepszymi umiejętnościami społecznymi niż te, które mają mniej angażujących się ojców. Bliska więź z ojcem ma zasadnicze znaczenie dla samooceny dziecka, jego troski o innych i motywacji do nauki i pracy nad sobą.

 

Grupa naukowców z Yale, badająca przestępczość wśród młodocianych z 48 środowisk w różnych krajach, odnotowała największą liczbę wykroczeń wśród osób, które wychowywały się bez ojca. Z analizy amerykańskich danych statystycznych wynika, że w rozwoju przestępczości wśród nieletnich nieobecność ojca w rodzinie odgrywa większą rolę niż bieda. We włoskich badaniach Armand Nickoli wykazał, że uczuciowa lub fizyczna nieobecność ojca oddziałuje hamująco i destrukcyjnie na rozwój dziecka wpływając między innymi na jego niską samoocenę, słabą motywację do  nauki, dużą podatność na wpływ grupy rówieśniczej oraz duże prawdopodobieństwo wejścia w kolizję z prawem. Niemiecki psychoanalityk Lothar Schon wskazuje na to, że prawie wszyscy badani przez niego mężczyźni wiążą  brak pewności siebie i uczucie wykluczenia  z nieobecnością ojca w okresie dzieciństwa. Opisane doniesienia badawcze budzą niepokój w związku ze stale zwiększającą się liczbą matek samotnie wychowujących dzieci.

 

Oczywiście nie wszystkie dzieci wychowywane bez ojców muszą mieć problemy, a te żyjące z nim na co dzień nie mają wcale gwarancji prawidłowego rozwoju. Nie ulega jednak wątpliwości, że ojciec jest dla dziecka “obiektem istotnych relacji”. Obecność ojca w konstruktywny sposób rozbija symbiotyczną całość matka - dziecko i sprzyja rodzeniu się autonomii i procesowi indywidualizacji potomstwa. Mężczyzna jako dodatkowa “baza wypadowa” sprawia, że wszystkie wędrówki syna lub córki w świat wydają się bardziej bezpieczne. Ojciec pełni rolę pomostu między matką a światem zewnętrznym, pomagając dziecku w wyrabianiu pewności siebie potrzebnej do tego typu wypraw. Dzięki temu dziecko może zacząć tworzyć mapę relacji obrazującą funkcjonowanie społeczeństwa, co w przyszłości ułatwi mu sprawne poruszanie się w rzeczywistości społecznej.   

 

Według teorii psychologii rozwojowej każde dziecko, nawet to, które jest pozbawione ojca, posiada jego psychiczną reprezentację. Wszystkie dzieci tworzą wizerunek ojca, ma on jednak tym mniejszy związek z realnym ojcem, im rzadziej go doświadczały. W przypadku nieobecności ojca już od narodzin dziecka wizerunek ten tworzy się bez udziału jakichkolwiek doświadczeń. Wiele badań wykazuje, że utrata ojca spowodowana jego śmiercią wywiera odmienne skutki niż nieobecność ojca z innych przyczyn. Ze stratą przez śmierć dzieci radzą sobie w dłuższej perspektywie lepiej niż z porzuceniem przez ojca, o które większość obwinia siebie, nawet jeżeli nie miało ono z tym wydarzeniem  nic wspólnego.

 

Niewątpliwie kryzys ojcostwa, z jakim mamy obecnie do czynienia, skłania do troski o ratowanie pozycji ojca w rodzinie i w społeczeństwie. Ojcostwo stało się fascynującym tematem do rozważań, tym bardziej że w mediach jest ono przemilczane lub ukazywane w sposób karykaturalny. W literaturze naukowej ojcostwo znajduje znacznie mniej uwagi niż macierzyństwo. Ojcowie - w badaniach będący na ogół grupą kontrolną - służą do uwypuklenia cech matek, a problemy ojcostwa ukazywane są głównie z punktu widzenia trudności lub patologicznych wzorców realizacji funkcji ojcowskiej.

 

W rodzinie współczesnej zmniejsza się wyraźnie znaczenie więzi rzeczowych opartych na podziale pracy oraz na przesłankach ekonomicznych, tak charakterystycznych dla rodziny tradycyjnej i przedindustrialnej. Wzrosło natomiast znaczenie więzi podmiotowych opartych na związkach emocjonalnych, na miłości, przyjaźni, życzliwości, w które próbuje się wpisać mężczyzna jako ojciec. Tymczasem oficjalna ideologia męskości na przestrzeni wieków nie dopuszczała okazywania słabości, wrażliwości i potrzeb emocjonalnych, które postrzegane były jako cechy kobiece. Badacze zmian obyczajowych twierdzą, że autentyczny stan wewnętrzny, prawdziwe męskie “ja” ukrywa się pod grubą warstwą narzuconych kulturowo typów emocji i wzorów zachowań, które właściwie sprowadzają się do form maskowania uczuć i przyswajania sobie image’u pozbawionego elementów strachu, wstydu, bezradności, poczucia winy.

 

Współczesny ojciec staje wobec wymogów wychowania dziecka, które jest w centrum uwagi, a jego potrzeby  na szczycie hierarchii. Jest indywidualnością, trzeba je więc szanować, słuchać, co ma do powiedzenia i postępować tak, by spełnić jego wymagania.  Wszystko to wymaga dużego nakładu pracy, wysiłków daleko wykraczających poza minimum potrzebne, by dziecko przetrwało. Unikanie fizycznej przemocy i mówienia “nie” poprzez takie metody wychowawcze, jak negocjowanie z dzieckiem, wyjaśnianie mu, perswadowanie, przepraszanie go, są bardzo absorbujące i wymagające ogromnych wysiłków emocjonalnych od współczesnych ojców. Dochodzą też do tego koszty finansowe związane z zapewnieniem form aktywności uważanych za korzystne dla prawidłowego rozwoju dziecka.

 

Nakreślenie portretu dzisiejszego typowego ojca wydaje się zadaniem niewykonalnym. Chociaż większość ojców mieszka ciągle pod jednym dachem z dziećmi i ich matką, coraz liczniejsi są ojcowie rozwiedzeni lub pozostający w separacji, zakładający nową rodzinę, żyjący w kolejnych konkubinatach, utrzymujący potomstwo, ale mieszkający poza domem rodzinnym. Próby definiowania i analizowania ojcostwa w sensie społecznym, nie ekonomicznym, nabierają rangi problemu naukowego. Popularne wyobrażenia na temat tego, jaki powinien być ojciec również zmieniają się. Reklamowana współcześnie idea “nowego ojcostwa” nie do końca tłumaczy co i na ile rzeczywiście zmieniło się w ojcach i ich stosunkach z dziećmi. Jesteśmy wszyscy świadkami lub uczestnikami dyskursu na temat nowego wymiaru więzi między ojcem i dzieckiem, który  pozostawia ślad w życiu każdego człowieka w dobrym i złym sensie.

prof. Mariola Bieńko 

                                              

Powrt na gr strony
<- powrt